Myśleliście kiedyś o tym co
by były gdyby odwrócić do góry nogami modowe zwyczaje? Jak
wyglądałby taki dzień? Mój wyglądałby tak:
Jak każdego ranka
przygotowuję strój do biura i jak zwykle mam problem. Tym razem
zdecydowałam się na dwu częściowy strój czyli biały stanik i
czarne slipki a na nogi czarne płetwy. I oczywiście czerwony
czepek na głowę. U nas w firmie dress-code odgrywa kluczową rolę
i czepek trzeba mieć zawsze, zarówno zimą jak i latem, co bywa
uciążliwe. Góra od stroju musi zakrywać 4/6 piersi, większe
dekolty są surowo zabronione. Natomiast slipki mogą odkrywać
skrawek pośladków. Niektóre panie zakładają stringi ale wtedy
wszyscy krzywo na nie patrzą. Szefostwo zdecydowanie nie życzy
sobie takiej wulgarności w miejscu pracy. Przynajmniej z płetwami
nie ma takich problemów ponieważ wszyscy bez wyjątku nosimy czarne
i tej samej długości. Panowie dodatkową zawsze muszą mieć
założone okulary pływackie, a maski z rurką mogą nosić tylko
dyrektorowie.
Gdy wracam po pracy do domu, od razu wskakuję w długą suknie balową. O tak, to zdecydowanie o wiele wygodniejszy strój. Gdy sprzątam dom rozkloszowany dół sukni wręcz pomaga mi w zamiataniu podłogi. Przy polerowaniu również staje się pomocny, ponieważ nie muszę tego robić na kolanach wystarczy, że delikatnie je ugnę . W ten sposób krzątając się po domu mam pozamiatane i wypolerowane podłogi. Natomiast co trzeci dzień mam w zwyczaju sprzątaniu kurzów z lamp, rolet, półek i wszystkiego, o co uda mi się zahaczyć. Dlatego w takie dni zakładam kapelusz z pawim piórem. Mam jeszcze jeden przydatny dodatek ubioru jest to również kapelusz, lecz tym razem z woalką. I pomaga mi przy gotowaniu. Przy smażeniu nie opryskam twarzy olejem, nie zaparują mi okulary przy pochylaniu się nad gorącymi garnkami, a gdy dołożę sobie drugą woalkę, mąż nie widzi gdy coś podjadam. Uwielbiam ten luz, gdy nie muszę się przejmować w czym chodzę po do domu.
Po domowych obowiązkach,
pora na trening. Idę pobiegać. Zakładam szpilki , koniecznie
rozmiar za duże, by lepiej się trzymały na nogach, do tego
materiałowa mini dla wygody, a na górę musowo białą koszula,
zazwyczaj zakładam na nią marynarkę. Co prawda nie jest konieczna,
ale lubię jak jest mi ciepło, a gdy jednak zrobi się za gorąco
zawsze mogę ją zawiązać na biodrach. Oczywiście na trening
zawsze zabieram kopertówkę, by mieć gdzie schować wodę do picia.
Natomiast na nodze, tak dla bezpieczeństwa i większej higieny,
zawsze mam podwiązkę, by w razie czego mieć czym otrzeć pot z
czoła.
Wieczorem mąż zarezerwował
stolik w ekskluzywnej restauracji, już nie mogę się doczekać.
Oczywiście zakładamy najelegantsze ubrania z topowych domów mody,
nasze ulubione to Dolcze&Pidżama oraz Coco Szraflonelle. Mąż
zakłada elegancką, lnianą koszulę do kostek, z butonierką w
kieszonce oraz dopasowaną szlafmycę, a na nogi najnowszy hit –
kapcie z wężowej skóry. Natomiast ja tym razem postawiłam na
aksamitną, dwuczęściową piżamę a na nogi skarpety frote za
kolana. Jako dodatek zabieram złoty nocnik z uchem, w którym
zmieszczą się potrzebne rzeczy takie jak klucze, telefon, portfel i
dokumenty. Obydwoje z mężem lubimy tak prestiżowe kostiumy, które
wywołują zazdrosne spojrzenia biedoty, która w swoich żałosnych
strojach może iść wyłącznie na Piżama party.
Dzień się już skończył,
więc pora przygotować się do snu. Szybko wskakuję w pikowaną
kurtkę i termiczne spodnie, bo uwielbiam dwuczęściowe stroje do
spania, są takie praktyczne. Na oczy zakładam gogle, by móc spać
dłużej, a na nogi narty, by stopy nie zmarzły w nocy. Kijki zawsze
trzymam przy nocnej szafce, by chronić się przed niechcianą ciążą,
bo antykoncepcja XXI wieku to ważna rzecz!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz