piątek, 30 października 2020

Co wspólnego z aborcją miał Harry Potter??

     Nastała jesień, a wraz z nią sezon grypowy. Jak co roku smok wawelski przemienił się w krakowski smog, a ludzie chodzący po mieście kichają, kaszlą, smarkają, gorączkują, krztuszą się. zarażają i prątkują. Wirusy urządzają sobie co roczny bal, a tym razem dodatkowo towarzyszy im wirus Covid-19.

     No właśnie, jak myślicie, czy czas, w którym przyszłość jest niepewna, to dobry moment na podejmowanie ważnych decyzji? Czy gdybyście nocą słyszeli, że po waszym domu chodzi włamywacz, to zastanawialibyście się nad założeniem własnej firmy? Albo rozważalibyście, czy decyzja waszej sąsiadki, o zamieszkaniu ze swoim chłopakiem, nie mając z nim ślubu, była zgodna z prawem i z waszymi przekonaniami? Może niewiele wiem o ludziach, ale obstawiam, że wasza odpowiedź brzmiałaby nie. W momencie możliwości utraty zdrowia lub życia nie myśli się o takich sprawach, tylko podejmuje się działania ratujące życie. Tak jest zaprojektowany nasz mózg. W momencie zagrożenia wysyła sygnał walcz albo uciekaj. To znaczy uściślijmy. W taki sposób działa mózg przeciętnego Homo Sapiens, ponieważ u nad ludzi wygląda to inaczej. Ludzie władzy, czyli ,,Homo Homini luPiSy", w sytuacji zagrożenia życia, myślą jak robić jeszcze większe wały i jak wykorzystać lęk zwykłego człowieka.

     I tak oto nasi obecnie władający cesarzowie, w samym środku pandemii i w silnym wzroście zakażeń, postanowili zgłosić do Trybunału Konstytucyjnego, czy aby na pewno ustawa o aborcji eugenicznej jest zgodna z konstytucją z 1993 roku? Sędziowie na ten wniosek, mimo zakazu zgromadzeń, postanowili zebrać się w kupę i to przedyskutować. Po długich debatach doszli do wniosku, że wyżej wymieniona ustawa jednak nie jest zgodna z konstytucją. W ten sposób wydali nakaz rodzenia dzieci nieuleczalnie chorych, upośledzonych i nie zdolnych do życia poza łonem matki. Mówiąc prościej, kobiety zostały zmuszone do rodzenia dzieci, spisanych na straty przez samą naturę.

     W ten sposób wywołano swoistego rodzaju wojnę domową. Kobiety, którym ewidentnie odebrano prawo wyboru zaczęły protestować. Wyszły tłumnie na ulicę, by strajkować przeciw obecnej władzy. Rozsądni ludzie oraz mężowie wiedzą, że kobiet nie należy nadmiernie denerwować. I tutaj zagadka. Czym się różni wściekły facet od wściekłej kobiety? Wściekły facet jest w stanie wywołać wojnę, a wściekła kobieta apokalipsę.


     Pewnego popołudnia dwie kobiety knuły tajny spisek jak wywołać Armagedon, a mówiąc dokładniej rozmawiałam z przyjaciółką przez telefon o obecnej sytuacji w naszym kraju. Właśnie obmyślałyśmy plan utworzenia bomby atomowej wypełnionej gazem rozweselającym, gdy nadeszła pora na mój codzienny nielegalny spacer bez maseczki (kto jest na bieżąco z opowiastkami ten wie o co chodzi). I tak idąc ku bramce z telefonem przy uchu, słyszałam dziwny przeciągły pisk dobiegający z ogrodu sąsiada. Dźwięk był tak głośny, że usłyszała go nawet moja przyjaciółka. Nie zdążyłam wytłumaczyć jej, że to znowu zaciął się czujnik natężenia prądu w latarniach, ponieważ momentalnie zaczęła na mnie krzyczeć, że odpaliłam naszą tajną bombę bez jej udziału. Tak okropnego dźwięku, wrzasku, zgrzytu i charczenia to jeszcze nigdy nie słyszałam. Moje bębenki zaczęły wygrywać rywalizację z heavy metalem, a ciśnienie w głowie sześciokrotnie przewyższyło to w parowarze. Wtem nastąpiło to, co nastąpić musiało, a mianowicie telefon przy moim uchu eksplodował! Stopił się tak nie fortunni, że na prawej stronie mojej twarzy wyskoczyły zielone bąble przypominające Covid-a, a powstałe, w wyniku wybuchu, iskry, po licznych zawirowaniach odbiły ślad na moim czole w postaci blizny w kształcie pioruna. W tym samym momencie, moi sąsiedzi strażacy akurat czyścili wozy strażackie. Oczywiście zaraz przybiegli zaciekawieni wybuchem, błyskawicami i dymem, który swoją drogą jeszcze przez kilka minut unosił się z mojej głowy. Na moje nieszczęście zjawili się ci najstarsi i emerytowani. Na mój widok od razu zaczęli krzyczeć, ze mam Covid-a na twarzy i że to ja sprowadziłam na naszą wieś zarazę. Któryś z nich zauważył mój nowo powstały piorun i niewiele myśląc nazwał mnie feministką, czarownicą, która chce zabijać dzieci oraz SS-manką. Lekko oszołomiona bardzo powoli zaczynałam rozumieć, ze strażacy nie są do mnie pozytywnie nastawieni. Totalne otrzeźwienie nastąpiło dopiero wtedy, gdy ujrzałam zbliżającą się furmankę. Pomyślałam wtedy, że to nie godne żebym ja, niespełniona artystka o leniwym aczkolwiek genialnym umyśle, miała skończyć na furmance jak Jagienka! Szybko pojęłam, że nie dam rady uciec więc musiałam o siebie zawalczyć. Jak wiadomo najlepszą obroną jest atak, dlatego postanowiłam zaatakować przeciwnika jego własną bronią. Wstałam na tyle na ile pozwolił mi mój błędnik i zaczęłam swoją przemowę:

     Wy kanalie! Chcecie mi wmówić, że czarne jest czarne, a białe jest białe? Po której stronie wy jesteście? Rzucając te obrzydliwe pomówienia i kalumnie stoicie tam, gdzie kiedyś stało ZOMO! Czy wy nie wiecie co oznacza ta błyskawica? To znak rozpoznawczy Harrego Pottera. Nasz miłościwie panujący cesarz zlecił potajemnie pewnej amerykańskiej pisarce, aby napisała jego biografię, A przez swoją skromność nakazał jej zmienić swoje imię i nazwisko. Dlatego autorka opisała historię małego czarodzieja który prowadzi wojnę z okrutny, ,,Lordem Voldetuskiem". Harry Potter to odpowiednik naszego cesarza a ten piorun jest symbolem jego jasnego umysłu. I ja też taką mam na czole, aby w czasach protestów pokazać wszystkim, że jestem po właściwiej stronie.

     Po tym przemówieniu nastąpiła chwila głębokiej ciszy, po której nastąpił wybuch euforii. Po całej wsi rozległy się gromkie brawa i wiwaty, zagłuszając tym samym ten feralny czujnik od którego wszystko się zaczęło. Gawiedź radośnie wyszła na ulicę, śpiewając patriotyczne piosenki i malując pioruny na swoich czołach, na maskach, na latarniach a nawet i na transformatorach. Na szczęście o mnie prędko zapomnieli i mogłam spokojnie udać się do domu celem opatrzenia odniesionych ran. 

     Byłam dumna z siebie, że w tak prosty sposób udało mi się wyjść z opresji, ponieważ wystarczyło użyć słów, które naród chciał usłyszeć, by uniknąć linczu i samosądu. Tak oto, kochani, od wieków manipuluje się ludem, któremu łatwiej przychodzi słuchanie, niż myślenie. A teraz wybaczcie, ale muszę udać się na lekturę wszystkich części przygód Pottera, by w ten sposób odwdzięczyć się swojemu wybawcy.

Fioletowy banan

     Pewnego dnia powiedziałam swojej przyjaciółce, że napiszę dla niej krótką historyjkę, pod warunkiem, że mi poda 5 równoważników zdań. ...